“Zurlie” Massimago

Zurlie Massimago

„Zurlie“ to mały eksperyment dosyć dużego i znanego producenta – Massimago, to próba zrobienia wina typu frizzante w 100% z Corviny przy ciągłym kontakcie z drożdżami i fermentacji w butelce. Butelka również jest specjalna, bo to standardowa butelka do piwa, objętościowo to też 500 ml, co już samo w sobie krzyczy „luuuuuuuz“.

Czym w ogóle jest wino frizzante? To włoski pół-musiak, w najprostszych słowach. Frizzante oferuje niższe ciśnienie niż klasyczne wina musujące czy nawet spumante. W przypadku frizzante oczekujemy pomiędzy 1 – 2.5 bar w butelce.

„Zurlie“ to wino, które jest zakwalifikowane jako Rosé, ale szczerze mówiąc bliżej mu do macerowanego białego, te różowe refleksy są tak blade, że ciężko je dostrzec. Wino powstało w 100% z Corviny, która była zebrana wcześniej niż zazwyczaj, by zatrzymać bardzo wysoką kwasowość owoców. Maceracja na skórkach trwała jedynie kilka godzin, a wcześnie zebrane owoce i tak nie oferowały tak dużo pigmentu, by mocno zabarwić sok. Po tygodniowej chłodnej fermentacji, wino przechodzi drugą fermentację już w butelce, w której trafia do sprzedaży. „Zurlie“ jest niefiltrowane, z osadem oraz organiczne.

Producent twierdzi, że w butelce mamy 2.5 bar, jednak pétillance jest tak delikatny, że ciężko mi w to 2.5 uwierzyć. Poza wysoką kwasowością i aromatami cytrusów oraz mandarynek, jak sama nazwa wskazuje – królują tutaj aromaty drożdżowe i pochodne: świeże ciasto drożdżowe, jogurt, świeży chleb. Intensywność aromatów do najmocniejszych nie należy, ale też proces winifikacji wskazuje, że wcale to nie było tutaj celem. „Zurlie“ to eksperyment i proste frizzante na lato, szczególnie jako aperitif albo np. do pizzy.

Czy warto? To ciekawostka, która w cenie 9€ myślę, że jest absolutnie OK na spróbowanie. Jak będzie w lodówce w sklepie to możliwe, że sięgnę, zamiast zimnego piwa na ławce w parku w upalny dzień może być fajnym akcentem. Ciekawostka i tyle, na butelce nie ma nawet informacji jaki to jest rocznik, podejrzewam, że 2018, ale to też znak, że to absolutnie nie ma w przypadku „Zurlie“ znaczenia i żeby tego nie brać na poważnie 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *