Pod słońcem Toskanii – wino z więzienia

Co łączy winiarskiego potentata z Toskanii ze skazanymi przestępcami?

Wyspa Gorgona oddalona jest około 35 km od włoskiego wybrzeża, na wyspę można się dostać tylko jedynym promem wypływającym z portu w Livorno. Do dzisiaj wyspa jest używana jako więzienie. Jest to jednak bardzo specjalne więzienie, które jest projektem resocjalizacyjnym, a sponsorem tego projektu jest Marchesi de Frescobaldi. Rodzina Frescobaldi w świecie wina to nie nowicjusze – produkują wina w Toskanii od 1308 roku, a również kupowali dzieła Michelangelo w zamian za wino i dostarczali swoje butelki do Króla Henryka VIII. Nie może więc dziwić, że Lamberto Frescobaldi, który dzisiaj reprezentuje 30 generację winiarzy dojrzał niesamowity potencjał terroir Gorgony. 

Gorgona: ostatnia agrarna kolonia karna

Wyspa Gorgona to malutka zielona kropka po środku niebieskiej tafli wyszukując ją w mapach Googla, tak malutka że trzeba faktycznie przybliżyć mapę, by ją odnaleźć nieopodal Elby i francuskiej Korsyki. Różne dostępne zdjęcia wyglądają bajecznie, jednak nie jest to kolejny potencjalny cel urlopowy na nadchodzący sezon. Gorgona to ostatnia europejska wyspa-więzienie, a przy tym również jedyna agrarna kolonia karna tego typu w naszym regionie, jeżeli nie na świecie. Wyspę można również zwiedzać turystycznie, co zostało dozwolone w 2016 roku, jednak możliwe jest tylko i wyłącznie za zgodą policji oraz w ramach zorganizowanej grupy z przewodnikiem. Wielokrotnie w różnych materiałach można zobaczyć warunki niektórych “otwartych” zakładów penitencjarnych zlokalizowanych w Skandynawii, gdzie więźniowie otrzymali sporą dozę zaufania i nieco wolności, tworząc małe niezależne lecz monitorowane społeczności, co w celu ma sukcesywną reintegrację więźniów ze społeczeństwem po zakończeniu wyroków. Więzienie na wyspie Gorgona, które zostało otworzone w 1869 roku funkcjonuje do dziś, a więźniowie odbywający tam karę są resocjalizowani poprzez m.in. naukę produkcji wina. Między innymi, bo więzienie jest w pewnym procencie samowystarczalne – osadzeni poza produkcją wina, zajmują się również małym inwentarzem, kultywują warzywa, co ostatecznie ląduje na ich talerzach. Odliczając wino, ponieważ spożywanie tej substancji jest zakazane i surowo kontrolowane.  

Zdjęcie: Frescobaldi

Więźniowie odbywający swoje wyroki na Gorgonie spędzają całe dnie na pracy w polu. Na wyspie na próżno szukać typowych oznak zakładu penitencjarnego – wieżyczek strażniczych, wysokich murów czy drutu kolczastego. Około 100 więźniów jest zamykanych tylko na noc, co jest jednym z powodów dlaczego wolne turystyczne wypady na wyspę są po prostu niemożliwe.

Włoski system penitencjarny zmaga się z wieloma problemami znanymi również z innych regionów, przykładowo z przepełnieniem i wiecznie kurczącymi się budżetami. Odbywanie kary na Gorgonie jest możliwe tylko i wyłącznie dla więźniów, którzy rokują największe szansę na sukces w resocjalizacji, a w swoich dotychczasowych zakładach karnych mieli opinię “modelowego więźnia”, czyli takiego który faktycznie chce zmienić swoje życie. Miejsce w tym więzieniu możliwe jest tylko i wyłącznie jako transfer z konwencjonalnego więzienia, a w tym projekcie więźniowe spędzają maksymalnie 2 lata przed końcem wyroku. Celem jest oczywiście reintegracja ze społeczeństwem poprzez stworzenie możliwości nowych możliwości po wyjściu na wolność. Drogą do tego celu jest uczenie fachu oraz wykonywanie pracy, za którą więźniowie otrzymują zapłatę, co docelowo po zakończeniu wyroku zaowocuje znalezienie legalnej w sektorze rolniczym – mówi Carlo Mazzerbo, dyrektor więzienia. Projekt wydaje się być sukcesem, ponieważ jak podają włoskie władze – recydywa więźniów odbywających kary za poważne przestępstwa w przypadku Gorgony to 20%, podczas gdy w przypadku konwencjonalnych zakładów penitencjarnych we Włoszech to 80%. Więźniowie odbywający kary za przestępstwa na tle seksualnym lub związanych z działalnością mafijną nie mogą aplikować o transfer na Gorgonę. Czy nam się to podoba czy nie, musimy zaakceptować fakt, że ci ludzie wyjdą na wolność i trzeba dać im nadzieję i pomóc wieść lepsze życie – mówi Lamberto Frescobaldi.

Zaskakujący projekt i współpraca

W 2012 roku więzienie miało zostać zamknięte, po 143 latach działania, z powodów finansowych. Dyrektor zakładu Carlo Mazzerbo nie dał za wygraną i postanowił spróbować czegoś nowego. Władze więzienia wysłały około 100 zaproszeń to współpracy w projekcie i próśb o finansowanie do największych toskańskich producentów win, jedyna pozytywna odpowiedź nadeszła od Lamberto Frescobaldiego. 

Lamberto Frescobaldi, zdjęcie: Decanter

Winnica w więzieniu na wyspie Gorgona nie jest jego pomysłem, ale to on dał temu projektowi nie tylko drugie życie, ale również międzynarodowe zainteresowanie i realne szanse powodzenia i samofinansowania projektu. Mazzerbo próbował produkcji wina na Gorgonie jako sposób na reintegrację więźniów od 1999 roku, gdy posadzono pierwszy hektar Vermentino, jednak produkt końcowy daleki był pijalnego.

W 2012 roku przed rozpoczęciem współpracy Frescobaldi wraz ze swoim szefem produkcji Nicolo D’Affilitto odwiedzili wyspę i reakcja na degustację ówczesnego produktu była krótka – “to wino jest okropne, oksydowane i po prostu złe”, ale stało też jasne jaki potencjał ma ten terroir. Narodziła się współpraca i do istniejącego 1 hektara dosadzono dodatkowe 1,3 hektara, w tym również czerwonych szczepów – Sangiovese i Vermentino Nero. 

Oczywiście więźniowie pracujący na wyspie nie są puszczeni w przysłowiowy samopas, lecz pomimo pewnej dozy wolności, cały czas znajdują się pod czujnym okiem strażników. Fachu uczą ich specjaliści i enolodzy, którzy na codzień zajmują się innymi winiarniami rodziny Frescobaldi. Przypominam, że spożywanie alkoholu przez więźniów jest zabronione, a wino jest butelkowane poprzez inne winnice Frescobaldiego znajdujące się na kontynencie. Koszty operacyjne więzienia, w tym również zapłata za pracę więźniów są w pełni opłacone przez Marchesi de Frescobaldi, który otwarcie mówi że są to koszty rzędu 100 000 € rocznie. 

Zdjęcie: Frescobaldi

Praca zarówno w winnicy jak i w piwnicy jest na Gorgonie manualna, a uprawa roślin prowadzona jest organicznie. Frescobaldi naturalnie odpowiednio wyposażył małe pomieszczenie w niezbędny sprzęt do produkcji wina. Wina są fermentowane oraz dojrzewają w używanych beczkach z winnicy Castello Pomino. W tych samych beczkach wina są transportowane do winnicy Frescobaldi Rèmole, gdzie są ostatecznie butelkowane. Fermentacja zachodzi bez kontroli temperatury, spontanicznie oraz na dzikich drożdżach. D’Affilitto podsumowuje, że wino z Gorgony produkowane jest według zasady “zero technologii“, chociaż jedynym technologicznym dodatkiem jest traktor ufundowany przez włoską firmę produkującą tego typu sprzęt.

Wino białe produkowane jest z lokalnych szczepów Vermentino i Ansonica, które rosną zorganizowane w tarasach i amfiteatrze na zboczu wyspy. Aktualna produkcji win białych to około 9000 butelek, a średnia cena za butelkę to okolice 90 – 100€. Wino czerwone produkowane jest z Sangiovese oraz autochtonicznego Vermentino Nero, jednak są to wina ciężko dostępne, ponieważ ich produkcja to jedynie 500 butelek przy cenie około 150€ za sztukę. Wino czerwone jest fermentowane i dojrzewa w amforach. Wszystkie wina wypuszczane są jako IGT. 

Moje wrażenia z butelki Gorgona z rocznika 2014 możecie przeczytać tutaj: 2014 “Gorgona” Frescobaldi Costa Toscana IGT.

Kontrowersja czy nie?

Osobiście uważam, że należy każdemu dać drugą szansę i budować możliwości wyjścia z problemów. Najtrudniejsze w tym wszystkim jest odróżnienie tych, którzy faktycznie chcą zmienić swoje życie, od tych którzy tym nie są zainteresowani. Wydaje się, że projekt Gorgona to sukces, co poparte jest danymi dot. recydywy na poziomie 20%. Praca w więzieniach nie jest tematem nowym, ale jest tematem często przemilczanym (absolutnie abstrahując od amerykańskiego systemu penitencjarnego). Jaka jest różnica czy więźniowe szyją skarpetki czy uczą się pracy w produkcji rolnej? Czy osadzony, który umie szyć skarpetki lub wszywać zamek błyskawiczny ma większe szanse na ustabilizowanie swojego życia na wolności, niż taki który wie czym jest praca w polu, szczególnie w kraju, w którym przemysł rolniczy w tym produkcja wina jest bardzo ważnym sektorem dla PKB? W jaki sposób więzień, który po odbyciu kary w przepełnionym więzieniu całymi dniami oglądając telewizję miałby stanąć na przysłowiowe nogi i zacząć nagle żyć według ogólnych społecznych zasad? Myślę, że jest to bardzo trudna dyskusja dotycząca skomplikowanego problemu, przede wszystkim etycznego, który sam nie zniknie jeżeli odwrócimy wzrok. Zakończę ten tekst w taki sam sposób, w jaki rozpocząłem ten akapit – osobiście uważam, że należy dać drugą szansę i pomóc poprzez budowanie możliwości: poprzez przysłowiową naukę wędkowania, zamiast podawanie ryby na talerzu. Obyśmy nigdy nie znaleźli się w tej sytuacji.

* zdjęcie nagłówku podchodzi z Vida Press

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *