Systemy punktowe w ocenach wina

Autor zdjęcia: Zachariah Hagy

Tekst ten powstał z bardzo prostego względu – doszedłem do wniosku, że samo opisywanie aromatów nie wystarczy, żeby ktoś z danego tekstu mógł sobie wyobrazić czy ostatecznie dany rocznik i dane wino jest dobre czy mimo wszystko średnie. Ponadto, sam czytam dużo różnych publikacji i krytyki. Każdy fan wina ma jakiś tam swoich bohaterów, idoli czy po prostu publicystów, których lubi czytać i z których smakiem jest mniej-więcej zrozumiały.

Sam system oceniania wina nie jest idealny i jakby na to nie spojrzeć idealny system nie istnieje, a każda ocena jest po prostu subiektywna. Z tego też względu ocena 85 punktów na 100 możliwych wydana przez Parkera nie oznacza, że dane wino wg Jamesa Sucklinga nie będzie mocną 90. Odwrotnie również – 50 wydana przez Parkera nie znaczy, że wino jest złe czy nie może mnie smakować. Co więcej, dla owych panów pracuje dużo osób, które próbują i oceniają wina zgodnie ze swoim przekonaniem, jednocześnie próbując się sensownie zmieścić w przedziałach narzuconych przez wydawcę.

O co chodzi z tymi punktami?

Zacznijmy jednak wpierw od uzgodnienia czym jest wspomniany system oceny oraz jakie systemy są najpopularniejsze. Tak naprawdę 100 punktowy system oceny wina nie był pierwszy ani jedyny, a powstał na bazie amerykańskiego systemu ocen w szkołach. Zaczyna się od 50 punktów, gdzie przyjmując że jeżeli degustowany trunek jest winem, to już się 50 punktów należy. Absolutnie spopularyzowany i kojarzony głównie dzięki publikacjom Roberta Parkera na ramach Wine Advocate, a także dzięki magazynowi Wine Spectator, którzy również korzysta z tej samej skali. Naturalnie są inni znani krytycy, którzy również z tego korzystają, np. wspomniany już wcześniej James Suckling, Jamie Goode czy Decanter Magazine. Należy jednak nadmienić, że nie jest to ujednolicony i ustandaryzowany system. Oznacza to, że przykładowo gdy Robert Parker ocenia wino XYZ na 73 punkty, to wg jego skali generalnie oznacza to wino średnie, podczas gdy 73 punkty w skali Wine Spectatora oznaczają, że krytycy danego magazynu odradzają kupno tej butelki. To samo wino z tym samym wynikiem punktowym wg Decantera oznaczałoby po prostu kiepski trunek. Kto ma rację? No właśnie, kto ma rację?😉

20 punktów wystarczy?

System 100 punktów nie jest jedynym popularnie używanym, drugą ważną dla świata winiarskiej krytyki i publikacji jest skala 20 punktowa. Skala ta używana jest od 1959 roku, gdy została ustalona na wydziale enologii Uniwersytetu UC Davis w Kalifornii przez Dr Maynard Amerine. Dzisiaj tego systemu wciąż używa m.in. Jancis Robinson czy przewodnik Gault & Millau. Moim zdaniem system 20 punktowy nie jest tak łatwo czytelny jak system 100 punktów. Jak myślicie, która ocena wydaje się bardziej logiczna nawet bez znania konkretnych przedziałów?

Fikcyjne wino XYZ ogólnie uznane jako średnie:

Wine Spectator79 / 100
Parker79 / 100
J. Robinson15 / 20
Decanter (100 pkt.)79 / 100
Decanter (20 pkt.)13,75 / 20
Wiele innych magazynów nie ocenia niczego poniżej 70 pkt

Skoro już przy Decanterze jesteśmy, do 2012 roku Decanter był jednym z niewielu dużych magazynów, który używał skali 5 punktowej. Jestem w stanie sobie wyobrazić dlaczego tak zrobili – bo przykładowe 79 / 100 daje większe wyobrażenie o jakości trunku niż 2.5 albo 3 gwiazdki. Niektóre magazyny i przewodniki jednak poszły w inną stronę, przykładowo włoski Gabero Rosso używa skali 3-stopniowej – 3 kieliszków.

Główne problemy z ocenami win

  • Oceny win nie są uniwersalne – wino z oceną 90 punktów z Portugalii będzie miało absolutnie inny charakter i złożoność aromatów niż 90 punktowe wino z Włoch.
  • Skale punktowe nie są ustandaryzowane – każdy krytyk inaczej rozumie skalę, większość magazynów używa różnych przedziałów punktowych. To samo wino z Portugalii może być inaczej ocenione przez dwóch różnych krytyków (i najprawdopodobniej będzie).
  • Każdy ma inną paletę – wino ocenione na 90 punktów niekoniecznie będzie nam smakowało, ba! nie ma gwarancji, że dana butelka jest absolutnie bez wady. I odwrotnie, jeżeli jakieś wino nam smakuje, a Parker ocenia jest na 50 punktów, znaczy to jedynie tyle, że dane wino dla niego nie jest interesujące.
  • Każda ocena jest subiektywna – na nasze postrzeganie wina wpływa bardzo dużo parametrów, od designu etykiety, wygląd butelki, przez cenę, aż po przypadkowe informacje, które kojarzymy na temat danego regionu (w kontekście degustowania wina i odczuwania smaków, bardzo ciekawe badania są prowadzone w obszarze neurogastronomii, polecam tutaj publikacje Gordona M. Shepherda i jego badania).
  • Kiepskie oceny nie są publikowane – wino bez informacji o ocenie od krytyka może być po prostu nie ocenione, ale może być złe
  • Postrzeganie punktów jest ambiwalentne – Wino z oceną 80 punktów dla dyskontu będzie bardzo pozytywną informacją wartą naklejenia na butelkę albo obok ceny, mimo że wg Wine Spectatora graniczy to już ze średniakiem.

Jak sobie z tym radzić? Nie dać się zwariować i przede wszystkim próbować, próbować, jeszcze raz próbować i wyrabiać sobie własną opinię.

Jak z tym żyć?

Prawda jest taka, że najlepiej poczytać różne opinie, spróbować win i po pewnym czasie klaruje się, z którym krytykiem nasza własna paleta najbardziej się zgadza. Oczywiście, należy pamiętać, że to wszystko jest bardzo subiektywne. Osobiście traktuję wszelkie oceny win – jako ciekawostkę, ale również trochę jak pewnego rodzaju drogowskaz, daje mi to informację mniej-więcej czego można się spodziewać po danym winie. Oczywiście ocena wina jest jak zdjęcie, to pewnego rodzaju informacja o stanie rzeczy w danym momencie, ale również punkt widzenia “fotografa”. Czy wino z rocznika 2013, które było oceniane na 91 punktów w 2015 roku nadal będzie warte te 91 punktów w 2020 roku? Wątpliwe, ale da to naturalnie pewien pogląd (szczególnie w kontekście dalszych informacji o winie) jak dane wino może się rozwinąć w butelce lub nie. Osobiście nie przepadam za Parkerem, często zgadzam się z Sucklingiem, a oceny win mojego wyboru to Falstaff.

Oczywiście mocno zachęcam do trenowania swojej palety, próbowania, próbowania i jeszcze raz próbowania oraz to wyrobienia sobie swojej własnej opinii, zamiast słuchania ludzi zza Oceanu😉


Autorem zdjęcia w nagłówku jest Zachariah Hagy

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *