Coravin – co to jest i czy warto?

System Coravin

Zacznę od tego, że nie jest to płatna reklama, nie jest to post sponsorowany. Całość mojej edukacji z winem, wliczając wina, kursy, akcesoria jak np. opisany gadżet płacę sam z własnej kieszeni. Coravin nie sponsoruje tego wpisu, ani nawet nie wiedzą o moim istnieniu.


Mój pierwszy kontakt z systemem Coravin był lata temu, podczas wizyty w jednej z winnic niedaleko Beaune we Francji. Z zaciekawieniem przyglądałem się budowie urządzenia – igła na prowadnicy, zaczep do szyjki butelki, naboje z gazem. Całość robiła wrażenie, mimo swojej prostoty w użyciu, zaawansowanego systemu, prawie wręcz lekarskiego, chirurgicznego. Dosyć dobrze trafione skojarzenie, ponieważ pomysłodawca i założyciel Coravin, Greg Lambrecht, po edukacji na kierunku inżynieria nuklearna na MIT przez lata profesjonalnie zajmował się technologią dla branży medycznej. Pamiętam, że tego dnia zastanawiałem się kto i po co kupuje takie coś? W ciągu następnych kilku lat zdarzyło mi się zobaczyć system w użyciu w paru restauracjach, ale ich ilość mogę policzyć na palcach jednej ręki. 

Coravin


Minęło kolejnych kilka lat, a ja sam decydując się na kontynuowanie ścieżki WSET z poziomem 3, następująco poziomem 4, by pewnego dnia rozpocząć MW (i być może zostać pierwszym polskim MW), wiedziałem że próbowanie wielu różnych win jest koniecznością. Nie jest to również tania sprawa, więc musiałem znaleźć rozwiązanie dla następującego problemu: w jaki sposób mogę próbować różnych win, np. po 50 ml, bez konieczności wypicia całej butelki w ciągu maksymalnie kilku dni? Oczywiście raz spróbowane wino nie znaczy, że nie trzeba do tej butelki nigdy wrócić, wręcz przeciwnie – analiza porównawcza to bardzo ważny aspekt. W związku z tym również musiałem znaleźć rozwiązanie dla problemu kupowania tych samych butelek w kółko. Naturalnie, jeżeli porównuję przykładowo Sauvignon Blanc z 5 różnych regionów i 2 różnych roczników oznacza, że muszę kupić i spróbować 10 różnych win, które oczywiście leżą na różnych półkach cenowych. Same wina wg specyfikacji na poziom 3 kosztowały mnie prawie 1.000€, więc jest to dość motywujący argument, żeby znaleźć sensowne rozwiązanie, nawet jeżeli wymaga ono jakiejś inwestycji. 

Czym jest system Coravin? 

Coravin to jeden z wielu systemów do przedłużania przydatności do spożycia wina, które zostało otwarte. Najpopularniejsze są trzy metody: 

  • Zakorkowanie otworzonej butelki i trzymanie jej w lodówce, spożycie w ciągu kilku najbliższych dni
  • Pompka wypompowująca powietrze z butelki, spożycie w ciągu najbliższych tygodni (zależne od jakości systemu)
  • Systemy wpompowujące argon do butelki, spożycie w ciągu miesięcy? lat?

Dlaczego korzystamy z różnych metod przedłużających przydatność wina do spożycia? W dużym skrócie, jeżeli butelka wina zostanie otworzona i trunek ma kontakt z powietrzem zaczyna powoli zmieniać swoje właściwości (zachodzi oksydacja), co wpływa na wyczuwalne aromaty i smak. Po kilku dniach, nawet w lodówce wino jest nieprzydatne do spożycia, niektóre szybciej, niektóre troszkę dłużej, ale mimo wszystko mamy kilka dni na skończenie butelki. Naturalnie nie ma gwarancji, że po przykładowo dwóch dniach wino będzie nadal smakowało. Właśnie z tego względu popularne są częto tanie systemy wypompowujące powietrze z butelki.

Po wyciągnięciu korka i nalaniu jakiejś ilości wina do kieliszka czy dekantera, zatykamy butelkę specjalną zatyczką z zaworem przez który powietrze może zostać wyssane, ale z zewnątrz nie może wejść do środka butelki. System ten nie jest idealny, ale przedłuża przydatność wina do spożycia o pewną, nieokreśloną liczbę dni. Naturalnie wino nadal trzymamy w lodówce. Dlaczego liczba dni jest nieokreślona? Z wielu względów, gdzie głównymi są: charakter samego wina oraz jakość systemu – w tym jakość zatyczki, zaworu, jak i samej pompki.

Na zdjęciu, po lewej stronie tańszy system, którego nazwy nie pamiętam, a po prawej pompka z zatyczką od Peugeota. Jakość systemu po prawej jest o wiele lepsza, bo i zatyczka jest solidniejsza, z lepszego materiału i lepiej ilozuje szyjkę butelki.

Coravin jest systemem trzeciej kategorii co znaczy, że do butelki wtłaczany jest argon. Argon jest gazem, który jest neutralny aromatycznie, czyli nie wpływa na smak czy zapach trunku (a przy tym jest używany w gastronomii tak czy siak, więc nie jest to jakaś nowatorska, niesprawdzona idea). Jest również gazem, który jest cięższy od powietrza, co znaczy że idzie w dół butelki osiadając na tafli wina, przez to odgradza trunek tworząc gazowy “dywan” uniemożliwiający kontakt z powietrzem. 

Na samym początku byłem naprawdę sceptyczny, szczególnie czytając opinie online na reddicie oraz z wielu innych źródeł. Doświadczenia z systemem wydają się być ekstremalnie spolaryzowane, spory odsetek komentujących pisze, że system jest genialny i działa, po drugiej stronie barykady zdaje się być podobny odsetek ludzi, którzy piszą, że absolutnie nie działa i wino się psuje po kilku dniach. Gdy kupowałem system Coravin dawał 90 dni na próby i obiecywali zwrot pieniędzy bez zbędnych pytań, więc stwierdziłem że warto spróbować. 

Jak używać systemu Coravin? 

Im dłużej korzystam z systemu, tym bardziej dochodzę do wniosku, że negatywne opinie pochodzą przede wszystkim od osób, które po prostu nie przeczytały wystarczająco dokładnie instrukcji w jaki sposób należy systemu używać oraz, co wydaje się głównym źródłem problemów – jak czyścić. Samo użycie wydaje się genialnie proste, dlatego mogę sobie wyobrazić, że część osób instrukcji po prostu nie czyta. Bo przecież jaka może być w tym jest magia? Gaz wtłacza się do butelki naciskając spust, a trunek zostaje wypchany do kieliszka et voilà. Otóż podczas użycia można sobie po prostu zepsuć wino nie zważając na higienę systemu. 

System Coravin

Idea jest bardzo prosta – instalujemy nabój z gazem, instalujemy igłę, zakładamy urządzenie na szyjkę butelki, przebijamy korek i tyle. Co może pójść nie tak? Czasami wydaje mi się, że jestem absolutnie nadgorliwy z higieną i czystością Coravin, ale faktem jest, że jeszcze ani jedna butelka mi się nie zepsuła, a niektóre leżą na półce po kilka miesięcy i przy kolejnym nakłuciu są tak samo świeże jak podczas pierwszego. 

Moje zalecenia podczas użycia Coravin

Po dobrych kilku miesiącach z systemem uważam, że absolutnie działa i jest genialny w swojej prostocie, jednak należy naprawdę bardzo uważać na czystość i higienę. Jakby nie spojrzeć, przebijamy korek zamkniętej butelki, by poprzez igłę wyprowadzić z niej wino i jednocześnie wtłoczyć gaz, który uniemożliwi kontakt trunku z powietrzem. Już na etapie wbijania się przez korek, jeżeli system nie jest odpowiednio czysty możemy wprowadzić do zamkniętej butelki bakterie, kurz czy cokolwiek co może spowodować, że butelce będzie się działo zło i wino się zepsuje i tak. 

Należy pamiętać o kilku ważnych sprawach, a mianowicie: 

  • Coravin używamy tylko i wyłączenie z naturalnym korkiem. Naturalny korek po wyciągnięciu igły naturalnie się rozszerza i blokuje powstałą dziurę. Wielokrotne nakłuwanie tego samego korka, tej samej butelki nie jest problemem, ale trzeba też przemyśleć ile wina wypijemy, bo jeżeli w ciągu jednego wieczoru wypijemy całą butelkę lub jej połowę, to może ma sens zlanie połowy butelki poprzez Coravin do dekantera lub po prostu odkorkowanie butelki i tyle.
  • Przebicie się przez korek syntetyczny jest możliwe, ale może uszkodzić igłę, a co ważniejsze powstała dziura w korku się samodzielnie nie zamknie, ergo – do środka butelki będzie wchodziło powietrze, a wino się zepsuje (lub jeżeli położymy butelkę na boku, to będziemy mieli wino na podłodze).
  • Do starszych win należy używać specjalnej, cieńszej i delikatniejszej igły niż uniwersalna (oczywiście trzeba ją kupić osobno).
  • Po założeniu systemu na butelkę, ale przed wbiciem się w korek należy nacisnąć spust, żeby cokolwiek się znajduje w środku igły wyleciało na zewnątrz (a nie do środka butelki): kurz, woda, etc. 
  • Po wyciągnięciu igły należy odczekać z minutę, żeby korek się zamknął, ale należy pamiętać że zimny korek potrzebuje dłużej, czyli jeżeli wino było w lodówce to niech sobie kilka minut postoi na zewnątrz. 
  • Wino powinno leżeć na boku, żeby raz nakłuty korek pozostawał mokry.
  • System należy wyczyścić po każdym użyciu – przynajmniej przemyć wodą. 
  • Coravin można naturalnie używać z winami mocnymi tanicznie lub niefiltrowanymi, ale należy pamiętać, żeby przy takim trunku wyczyścić system naprawdę porządnie. Szczególnie aerator lubi się przytkać, a czyszczenie go jak przyschnie to naprawdę syzyfowa robota. 
Aerator Coravin
Przez te malutkie dziurki (strzałki) wypływa wino, więc jeżeli się przytkają, czeka Was kupa roboty.

Składowanie nakłutego wina

Producent twierdzi, że wystarczy jeżeli korek się zamknie i wino będzie leżało na boku i tyle. Moja nadgorliwość tutaj się budzi, szczególnie że korki są różne jakościowo, więc nie do końca ufam że położenie butelki na boku wystarczy. Dodatkowo, na jednym z liveów z założycielem firmy zauważyłem w jego piwnicy, że niektóre butelki są dodatkowo przy korku zawinięte w folię. Zacząłem robić dokładnie to samo, dla absolutnej pewności.

Folia ma to do siebie, że po pewnym czasie zaczyna się rozluźniać i nie wygląda to specjalnie dobrze, ani pewnie nie ma sensu jako dodatkowa warstwa zabezpieczenia przed powietrzem. Zacząłem po owinięciu szyjki butelki folią jeszcze dodatkowo naklejać warstwę taśmy klejącej, która trzymała wszystko w jednym miejscu. Nie jest to złe rozwiązanie, ale klej z taśmy klejącej pozostaje na szyjce to sprawia, że nie tylko ręce się do tego kleją, ale również i uchwyty Coravin. W końcu wpadłem na finalne rozwiązanie – użycie parafilmu

Parafilm jest znany każdemu, kto miał kontakt z technikami laboratoryjnymi i instytutami prowadzącymi badania biologiczne. Jeżeli coś musi być naprawdę porządnie zaizolowane, np. szalka Petriego albo fiolki z różnymi roztworami, nie ma nic lepszego niż właśnie parafilm.

Parafilm

To nic innego jak bardzo cienka folia ze specjalnie spreparowanej, bardzo czystej parafiny. Parafilm mięknie podczas kontaktu z temperaturą ludzkiego ciała, przez co daje się łatwo rozciągać i zaaplikować tam gdzie chcemy tworząc nieprzepuszczalną dla gazów i cieczy błonę.

Parafilm

Jakie są minusy tego rozwiązania? Parafilm jest opatentowany przez amerykańską firmę American National Can Company, co znaczy że nie jest łatwo dostępny, a ze względu na swoje szerokie zastosowanie w laboratoriach również nie jest tani. Na Amazonie udało mi się znaleźć parafilm w 10 cm odcinkach, które mogę przeciąć jeszcze raz na pół i 5 cm odcinek absolutnie wystarczy, żeby porządnie zaizolować nakłuty korek. 

Czy można używać Coravin z winami z nakrętką? 

Tak, ale do tego potrzebna jest specjalna nakrętka sprzedawana osobno przez Coravin, która posiada kilka warto izolujących wino oraz silikonowe „oczko“, przez które można wprowadzić igłę.

W przypadku takiego wina, otwieramy wino i od razu nakręcamy specjalną zakrętkę Coravin i następne kroki są praktycznie takie same, jak z winem z korkiem. Dodatkowa różnica jest taka, że wino nie musi leżeć a może stać, a także temperatura zakrętki jest obojętna, czyli wino może być cały czas w lodówce, lub schładzane tylko na wieczór, gdy mamy ochotę na kieliszek (lub dwa). 

Ile to kosztuje?

Coravin nie jest tanim systemem, ale wg mnie po miesiącach używania stwierdzam, że jest absolutnie warty wydanych pieniędzy. Ja się zdecydowałem na lekko większy zestaw, który kosztował prawie 500€. Zestaw składał się z nowego modelu Coravin (różnica praktycznie tylko w uchwycie, dzisiaj kupiłbym stary model), podstawka dla systemu, pokrowiec na system, 6 naboi z gazem, 2 zakrętki, 2 igły (uniwersalne, standardowe) oraz aerator. Trzeba pamiętać, że igły należy wymieniać. Jeżeli używamy jej poprawnie, nie próbujemy przebić syntetycznego korka (jak np. ja to zrobiłem), to igła będzie dobra przez długi czas (koszt nowej to około 60€). 6 zakrętek to około 30€, aerator to 70€, ale najczęściej trzeba kupować po prostu naboje z gazem, które potrafią solidnie podnieść koszt posiadania tego systemu – 3 naboje to okolice 30€, a jeden nabój starczy w najlepszym wypadku na kilka kieliszków.

Czy warto?

To zależy, wydaje mi się, że nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi. Jeżeli ktoś postanawia podjąć edukację z winem na poważnie to prędzej czy później nie będzie innej opcji, niż kupno któregoś z dostępnych systemów (i to raczej tych lepszych). Poza Coravin są również inne rozwiązania bazujące na tym samym koncepcie wtłaczania argonu do butelki, ale jakoś tylko Coravin wzbudził moje zaufanie. Poza edukacją, korzystam z systemu dosyć regularnie dla samej frajdy próbowania różnych win. Ten system to tak naprawdę potężny komfort, że mogę nalać sobie kieliszek Riojy Gran Reservy lub jakiegoś poważniejszgo Condrieu i odłożyć butelkę na półkę, by wrócić do niej po kolejny kieliszek za kilka miesięcy. 

1 Comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *